niedziela, 25 marca 2012

Dzień z życia Robyn.


- Mamo,mamo,mamo! To jutro! - krzyknęłam zbiegając ze schodów rzucając się mojej rodzicelce na szyję. 
- To jutro spotkam One Direction ! Na ich własnym obozie ! 
- Cieszę się córeczko,że jesteś szczęśliwa. Ale mam zamiar zrobić obiad. Dzisiaj oddałam Pamelle do przedszkola bo był jakiś bal, odbierzesz ją? - spojrzała na mnie mama,mieszając coś w garnku. Pamelle - moja 5-letnia siostrzyczka,którą kocham najmocniej na świecie wraz z moją mamą i moim psem labradorem - Niallerem. 
- Dobrze,ale pierw się ogarnę, wyjdę z Niallerem na dwór,pójdę do schroniska i pójdę następnie po nią. - Pobiegłam szybko na dwór wyciągając z szafy jakiś wygodny ciuszek <klik> wziełam smycz mojego labradorka.
- To ja idę,papa. - zarzuciłam mamię zamykając drzwi. Doszłam do schroniska.
- Dzień dobry pani Ernesto. - Pani Ernesta - starsza pani dobijająca do  50, była właścicielką schroniska,który trwa już z 20 lat. Pani Ernesta była ubrana w długą ładną sukienke w kwiaty i baleriny. Nie powiem,że nie ,ale ona miała swój styl. Na swoje barki narzuciła chustę,którą podarowałam jej bez okazji. Po prostu za podziękowanie,że jest tak wspaniałą i silną kobietą.. Dwa lata temu w wypadku samochodowym zginęła jej córka, i trójka wnucząt 6 letni chłopczyk Derc, 13 - letnia Daffy i 8 letnia Inez. Nadal nie pogodziła się z losem,ale ja jej zastępuję wnuczkę, a ona mi babcię,ponieważ i ja nie miałam babci. Gdy moja mama miała 7 lat zginęła w pożarze.
Jej głowe zdobił siwy koczek a na jej twarzy panował uśmiech.
- Witaj kochanieńka. - odpowiedziała. Uwielbiałam gdy tak do mnie mówiła.
- Jak się pani miewa? 
- Wszystko jest wspaniale, ale będę musiała zostać tu sama jak palec na dwa miesiące bo moja kochana Robyn jedzie spełniać marzenia. Tak trzymaj kochaniutka. Spełniaj je. - Na kobiecie znajdował się szeroki uśmiech.
- Dziękuje pani Ernesto, przyszłam nakarmić tylko Vincenta i muszę iść po Pamelle bo ma jakiś bal,następnie się pakuję i wylatuje! - uśmiechnęłam się ukazując swój aparat. Poszłam nakarmić pieska, pożegnałam się z panią Ernestą i poszłam w stronę przedszkola mojej siostry. Gdy już po nią przyszłam, skoczyła na mnie i trzymała w ręku jakiś diadem i powiedziała:
- A wiesz,że uważali mnie za najładniejszą księżniczkę na balu? 
- Tylko na balu, powinni na całym świecie. - musnęłam siostry policzek i przebrała, siostrzyczkę. Wyglądała ona teraz tak <klik>. Wyszłyśmy. Postanowiłyśmy przejść przez park, lecz nie był to dość dobry pomysł. Gdyż nagle na Mnie skoczył pies a ty się przewróciłam. Moja siostra miała niezły ubaw. Nagle podszedł do mnie znajomy blondyn.
- Cześć,nic Ci się nie stało? - spytał się a w jego tonie mogłam dosłyszeć Irlandzki Akcent. Podał Mi rękę. 
- Nie,nie.. Dziękuję. - uśmiechnęłam się. - N-Nial Horan? 
- Tak. - Zbłaźniłam się przed samym Horanem. A miałam go jutro zobaczyć,więc nie chciałam by widział dokładnie mojej twarzy. 
- Przepraszam,muszę iść. - zarzuciłam łapiąc siostrę za rękę a w drugiej trzymając smycz psa.
- To był Niall Horan.. Czemu nie pogadałaś z nim? Ja widziałam jak się na Ciebie patrzył.. podobałaś mu się. - Spojrzałaś na swoją 5 - letnią siostrę była cholernie mądra i wygadana. Spojrzałaś na nią,wzięłaś ją na ręce. 
- Głupku ty mój kochany.. Nie ma cudów Niall się patrzył bo skoczył na mnie jego pies. A po za tym było mi głupio przy nim. Jutro i tak go zobaczę.
Doszłam do domu,zjadłam kolacje ( Nie wróciłam na obiad ) , Zapomniałam,że zostawiłam swojego Blackberry na górze w swoim pokoju,weszłam biorąc białego blackberry do ręki. Sms od mojej, przyjaciółki Eleny " Ja już spakowana a ty? Co się nie odzywasz?! Mam nadzieje,że nie nażarłaś się kremem truskawkowym na śmierć..huehuehue kocham cię <3 "
" Ona to jest zdrowo powalona " zaśmiałam się czytając sms-a i odpisałaś:
" Nie głupolu,nie umarłam przez krem truskawkowy. Doznałam zgonu bo dzisiaj pies Niall'a Horana na mnie skoczył i się przy nim zbłaźniłam.. :c Ale to długa historiaa.. a bateria siada. A ładowarka jest u mamy w pokoju.. więc idę po nią xd ja ciebie też <3 " wysłałam sms-a poszłam po ładowarkę. Gdy weszłam do pokoju, zobaczyłam ,że Elena dzwoni na skype.
- No cześć Elena. - zarzuciłam
- HORAN? JAK HORAN? - krzyknęła.
- no ja też cię koocham Elenko.. - Zaśmiałam się. Opowiedziałam jej historię, i musiałam kończyć się pakować.Wziełam dwie walizki z ciuchami, jedną małą z kosmetykami drugą średnią z butami. A trzecia podręczna ,schowałam laptopa iMac'a, iPoda itp. jedzenie.
Następny dzień.
Wstałam patrząc na zegarek " 7:30 " a zbiórkę na lotnisku mam o 9:30. Wzięłam prysznic, wyprostowałam włosy, ubrałam się w to <klik> zadzwoniłam po Elene by się zbierała. Wzięłam wszystko co miałam spakowane. Weszłam do samochodu, pojechałam po Elenę była ubrana tak <klik>. Pojechałyśmy na lotnisko. Gdy czekałyśmy na odprawę zobaczyłam,że 1D siedzą koło mnie myślałam,że dostanę zgonu..
- No cześć, ofiaro mojego Nandosa. - Zaśmiał się Niall patrząc na mnie. Cholera jednak mnie poznał..
- haha, no witaj.. - odpowiedziałam sarkastycznie.
- Gdzie się wybiera taka ślicznotka jak ty? - Chwila.. czy on ze mną flirtuje?
- Na.. One Direction Camp. - zaśmiałam się. Niall zrobił minę w stylu " WTF!"
- No to zajebiście!- uśmiechnął się. - Czyli już ładną kandydatkę na obóz mamy. 
- Taa.. piękną. - Uśmiechnęłam się pokazując aparat na zęby.
- No naprawdę, uwielbiam dziewczyny z aparatem. - uśmiechnął się.
Jesteśmy już w samolocie , najlepsze było to,że Miałam miejsce między Eleną a Horanem. A po drugiej stronie siedział Lou,Liam i Harry. A Zayn siedział przed nimi. Więc postanowiłam lepiej poznać chłopaków , z którymi spędzę dwa miesiące. Lot zapowiadał się długi bowiem " One Direction Camp " miał miejsce w Los Angeles / California....



* Niallerowa.xxxx to jest wszystko beznadziejne :< Nie umiem pisać.. Ale mam nadzieje ,że was zainteresuje. xoxoxoxox :*